The opening.

The opening.

Peaceful coexistence.

Peaceful coexistence.

Curious effects of infinite depth of field.

Curious effects of infinite depth of field.

The question for today is: Are there more books on many worlds than the worlds themselves?

The question for today is: Are there more books on many worlds than the worlds themselves?

Cyberojciec

Ludzie, którzy go spotkali, mówili, że miał jednocześnie coś z Sokratesa i z Orsona Wellesa. Był większy niż życie. Niebywałą inteligencję i poczucie humoru ucieleśniał w ekspansywnej, masywnej postaci. Kiedy w 1971 r. przyleciał do Santiago de Chile, za usługi zażądał pół tysiąca dolarów dziennie, typową dla siebie stawkę. Na to akurat zapraszający go, niedawno wybrany prezydent Salvador Allende, był przygotowany. Brytyjczyk zażądał jednak także zapasu czekolady, cygar i whisky. Ze spełnieniem tego życzenia nawet ówczesny prezydent miał pewne kłopoty. 

W Wielkiej Brytanii Stafford Beer doradzał największym przedsiębiorstwom, jak usprawniać procesy produkcyjne i decyzyjne. Miał 45 lat, drugą żonę, gromadę dzieci oraz wielki dom ze ścianami wyłożonymi korkiem i futrami dzikich zwierząt. W 1973 r. lista jego życiowych priorytetów uległa odwróceniu. Przybył do tego ogarniętego rewolucją kraju jako biznesmen, a opuszczał go jako hipis. W czasie dwóch lat spędzonych w Chile Beer kierował zapewne najbardziej śmiałym, by nie powiedzieć utopijnym, eksperymentem cybernetycznym na świecie. Projekt Cybersyn (znany także jako Proyecto Synco) miał pogodzić ogień z wodą - socjalizm i demokrację.

Cały tekst - tutaj.

Fot. © LJMU. Liverpool John Moores University Learning and Information Services, The School of Business Information and the Cwarel Isaf Institute.

Cy-Beer-iada

Stafford Beer. Zapomniany mistrz. Orson Welles cybernetyki. Więcej wkrótce.

© LJMU. Liverpool John Moores University Learning and Information Services, The School of Business Information and the Cwarel Isaf Institute.

Koniec nocy

Nocą 17 stycznia 1994 r. ziemia pod Los Angeles zadrżała mocniej niż zazwyczaj. Wstrząsy o sile 6,7 w skali Richtera spowodowały śmierć blisko 60 osób. Zabrakło prądu elektrycznego. Pod numery alarmowe służb miejskich dzwonili mieszkańcy - także w dość nietypowej sprawie. Opowiadali, że nad Miastem Aniołów unosi się “potężna, srebrzysta chmura”. Wychowani pod łuną sztucznych świateł Kalifornijczycy nie wierzyli, że ten podłużny obłok to nic innego jak Droga Mleczna. Kiedy na parę godzin zgasły światła na ulicach, autostradach, stadionach, stacjach benzynowych, parkingach, w centrach handlowych, przydomowych ogrodach, basenach, na polach golfowych, w pustych biurowcach, kiedy ostygły żarniki reflektorów oświetlających billboardy i drapacze chmur, niebo nad miastem stało się czarne jak przed wiekami. Rozbłysły dawno nie widziane gwiazdy.

Ktoś powie - błaha anegdota. Ale jest inaczej. Rozwój miast wszystkim nam odebrał ciemność, która, podobnie jak dzień, kształtowała nasze mózgi, osobowość, kulturę - prowokując do działań twórczych poetów, literatów, czy malarzy, z kanonicznym van Goghem na czele (vide “Gwiaździsta noc”). W efekcie dziś tylko jeden na stu mieszkańców krajów wysoko rozwiniętych mieszka pod niebem nie zanieczyszczonym sztucznym światłem. Problem ma wagę dużo większą niż tylko metafizyczna.


Więcej w polityce.pl

Ilustracja - Gerrit van Honthorst, De koppelaarster, 1625

Już za miesiąc…

The cover.

The cover.

Kajtek’s dream.

Kajtek’s dream.

Gwiazdy z Atakamy

Dawniej ludzie z Atakamy patrzyli w niebo, na Drogę Mleczną, i widzieli rzekę. A w niej – zwierzęta. W ciemniejszych plamach dostrzegali lamę Yakana, ropuchę Hanpatu, węża Machacuay i lisa Atoqa. Od woli tych stworzeń zależały losy świata. Atoq schodził czasem z nieba i spijał wodę z oceanu. Gdyby tego nie robił, ziemię nawiedzałyby powodzie. Dziś niektórzy mówią, że przyczyną obecnej suszy jest niekorzystny zbieg okoliczności: oceaniczny prąd Humboldta, powodowana przez niego inwersja mas powietrza oraz blokująca napływ wilgoci z Amazonii ściana Andów.

Ale kto by im wierzył.

Cały reportaż w Polityce. Galeria - tutaj.